Przedłużanie kanapkowe – hit czy kit?

Nasi czytelnicy, którzy aktywnie poszukują sposobów uzupełnienia ubytków w naturalnie wyhodowanej fryzurze lub też nie są w stanie poradzić sobie z wypadającymi w sposób niekontrolowany włosami z całą pewnością świadomi są faktu, że możliwe jest ich wizualne zagęszczenie włosów oraz zwiększenie ich objętości bez konieczności ingerencji chirurgicznej. Co więcej, rozwiązań tego typu jest coraz więcej, są one coraz bardziej skuteczne i estetyczne, a dodatkowo w coraz mniejszym stopniu obciążają oraz odbijają się na kondycji poszczególnych pasm włosowych.

W ramach dzisiejszego artykułu przyjrzymy się tak zwanemu przedłużaniu kanapkowemu. Czym ono jest? To metoda stosowana przez ekspertów zatrudnionych w zakładach medycyny estetycznej i salonach fryzjerskich polegająca na trwałym przyklejaniu włókien sztucznych lub naturalnych do fryzury klienta. Zastosowany środek chemiczny jest bardzo wydajny i zapewnia, że dopinki nie będą się przemieszczać ani spadać. Co więcej, wraz z porostem włosów może wystąpić konieczność podniesienia ku górze kosmyków celem zachowania naturalnego wyglądu uczesania – nie stanowi to jakiegokolwiek problemu. Klej wykorzystany w zakładzie można rozpuścić specjalnym płynem, a następnie pasma podciągnąć do góry.

Opisywana metoda w znacznym stopniu zyskała w ostatnim czasie na popularności i jest ona przez klientów i klientki wybierana o wiele chętniej niż technika keratynowa, która to wymusza mocowanie dopinek na gorąco, a więc poprzez emitowanie znacznej ilości ciepła. Zauważono bowiem, że w wielu przypadkach może ono nie pozostać neutralne dla kondycji włosów, a przy regularnym zagęszczaniu włosów doprowadzić nawet do znacznego osłabienia ich struktury wewnętrznej i zwiększenia ich łamliwości, czego z całą pewnością chcielibyśmy uniknąć. Metoda kanapkowa jest znacznie bezpieczniejsza, o wiele mniej praco- i czasochłonna, a jednocześnie oferuje tak samo lub nawet bardziej spektakularny efekt jak ma to miejsce w przypadku techniki keratynowej.